Dla wielu mieszkańców Szczecina wycieczki za zachodnią granicę to niemal chleb powszedni. Jednak ja, mimo szczerych chęci jakoś nigdy nie miałam okazji, aby na poważnie zaplanować podróż do leżących po sąsiedzku landów. Tego lata, z racji różnych perturbacji, wakacje spędzam bliżej domu, więc pomyślałam, że to idealny moment, aby w końcu odkryć wschodnią część Niemiec. 

Na pierwszy weekendowy wypad obrałam kierunek na Rugię. Spokojną bałtycką wyspę, której olśniewające kredowe klify dumnie figurują na listach największych skarbów naszych zachodnich sąsiadów. Nie mogłam się doczekać, by zobaczyć je na własne oczy!

Park Narodowy Jasmund
przyladek_kap_arkona
Przylądek Arkona

Rugia uwielbiana jest przez miłośników przyrody i aktywnego wypoczynku, zwłaszcza rowerzystów i wędkarzy. Wyspę porastają lasy, wrzosowiska i rozległe pola, poprzecinane sieciami zjawiskowych szlaków rowerowych i pieszych. Wędkarze znają ją z legend o szczupakach rekordowych rozmiarów, które łowi się w tej okolicy.

Choć polskie wybrzeże Bałtyku urzeka swoim pięknem i na pierwszy rzut oka niewiele różni się od niemieckiego, Rugia oferuje unikalną mozaikę doświadczeń, która potrafi zaskoczyć!

z_czego_slynie_rugia
Putgarten
Truskawkowy park Karls Erlebnis-dorf

Rugia na weekend - co warto wiedzieć

  • Rugia to popularny wakacyjny kierunek wśród niemieckich turystów, dlatego latem bywa tu tłoczno. Warto wziąć to pod uwagę planując wypoczynek w najpopularniejszych kurortach lub wycieczkę na słynny przylądek Arkona, do Parku Narodowego Jasmund czy na kładki w koronach drzew w Prorze.
  • Na Rugii praktycznie wszystkie parkingi są płatne, nawet te leśne. Sami Niemcy uważają to za przesadę. Warto zarezerwować nocleg z bezpłatnym parkingiem lub wcześniej założyć, że dzienny parking pod hotelem może kosztować nawet 15 euro.
    Niestety nie poćwiczyłam w praktyce mojego raczkującego niemieckiego! Zarówno w hotelu, jak i w restauracjach które wybieraliśmy, za każdym razem wpadaliśmy na polską obsługę.
  • Jak to w Niemczech bywa, nie wszędzie można płacić kartą. Warto mieć przy sobie gotówkę.
  • Jeśli wybieracie się na zakupy spożywcze lub chcecie kupić prezenty last-minute, polecamy sklepy Edeka. Miejscowa sieć Lidl nie jest zbyt dobrze wyposażona.

Rugia - atrakcje wyspy

Największa wyspa Niemiec słynie z jasnych klifów, które zdobią północne wybrzeże wyspy. Kontrastują one z turkusową od kredy wodą, przypominając pocztówki znad Morza Śródziemnego. Na wschodzie zachwycają eleganckie nadbałtyckie kurorty z zabytkowymi białymi willami. Gwiazdą zachodniej części Rugii jest niewątpliwie wysepka Hiddensee – oaza spokoju po której można poruszać się tylko na pieszo lub na rowerach i której naturalny krajobraz uzupełniają rustykalne domy kryte strzechą. Na południu, tuż przy moście prowadzącym na wyspę, leży hanzeatyckie miasto Stralsund z urokliwą starówką i ciekawym nabrzeżem.

Przylądek Kap Arkona

Tylko parę kroków od parkingu wystarczyło, abym wpadła w pierwszy z wielu zachwytów. Żartowałam, że gdyby sielankowa Dolina Muminków miała znajdować się w Niemczech, to zlokalizowana byłaby właśnie tutaj. Po obu stronach drogi rozciągały się pola żółtego rzepaku, a pośrodku stały urocze domki kryte strzechą lub czerwonymi dachówkami – jedne z cegły, inne z kamienia, a jeszcze inne, całkiem współczesne, jednak doskonale wpisujące się w ten krajobraz.

putgarten_rugia
Putgarten
Latarnia morska, gdzie według mnie mogłyby mieszkać Muminki

Putgarten to urokliwe miasteczko, na którego wjeździe znajduje się parking z toaletami i małą gastronomią. Za postój zapłacicie 8 euro. To tutaj zaczyna się sześciokilometrowy szlak – pętla na której trasie leżą aż trzy zabytkowe latarnie morskie, kamienista plaża ze skalistymi klifami i malownicza rybacka wioska Vitt.

Spacerując drogą mijali nas rowerzyści i biało-niebieska kolejka Kap-Arkona-Bahn – super rozwiązanie na zwiedzanie okolicy dla osób ze zmniejszoną mobilnością i rodzin z małymi dziećmi. Szybko na horyzoncie pojawiły się trzy latarnie morskie – w kwadratowej latarni Schinkelturm mieści się muzeum. Stojąca tuż obok okrągła latarnia morska nieprzerwanie pełni swoją nawigacyjną funkcję. Kawałek dalej, na zachód, stoi najmniejsza latarnia, w której sklepik z pamiątkami i egzotycznym “mydłem i powidłem” prowadzą uśmiechnięci Peruwiańczycy.

W średniowieczu Rugia należała do Słowian, a Arkona pełniła kluczową rolę jako sanktuarium Świętowita. Dziś po potężnym grodzie pozostało jedynie kilka współczesnych, drewnianych rzeźb, ale duch dawnych czasów wciąż unosi się w powietrzu. Minęliśmy miejsce po dawnym grodzie i stanęliśmy na rozstaju. Mogliśmy dalej iść górą klifu, albo zejść na plażę po niewygodnych do schodzenia, za to pięknie porośniętych kwitnącymi krzewami schodach. Zdecydowaliśmy się zobaczyć plażę i stąd kontynuować spacer do rybackiej wioski Witt – to była dobra decyzja, bo tutejsze klify okazały się zupełnie inne niż te w parku Jasmund.

rugia_co_zobaczyc

W wiosce Witt znajdują się bary i restauracje gdzie można spróbować, między innymi, lokalnego przysmaku – bułki ze śledziem. Warto zatrzymać się tutaj chociaż na chwilę, aby wczuć się w wiejską atmosferę z innej epoki. 

Park Narodowy Jasmund

Choć sercem Parku Narodowego Jasmund jest pierwotna puszcza bukowa, to kredowe klify przyciągają 300 tysięcy turystów rocznie. Najpopularniejszym miejscem w najmniejszym parku narodowym Niemiec jest bez wątpienia Königsstuhl (Królewski Tron) – majestatyczna, 118-metrowa skała, przy której stworzono platformę widokową i centrum UNESCO Königsstuhl.

Po przeczytaniu komentarzy w Google na temat Królewskiego Tronu, postanowiłam zwiedzić mniej obleganą część parku. Zostawiliśmy samochód na parkingu “Nationalpark” w Sassnitz, skąd rozpoczyna się szlak-pętla do centrum turystycznego UNESCO-Welterbeforum. Po czterdziestu minutach dotarliśmy na polanę, po której środku wznosiła się zabytkowa willa mieszcząca małą kawiarnię. Po krótkiej przerwie na lemoniadę i lokalne piwo, ruszyliśmy w drogę powrotną – tym razem szlak prowadził górą klifowego wybrzeża. Po drodze podziwialiśmy klify z kilku punktów widokowych, ale mnie najbardziej zachwycił widok z plaży Piratenschlucht – “Wąwozu Piratów”. 

Przejście całej trasy zajęło nam trzy godziny, a za leśny parking zapłaciliśmy 6 euro.

Nadmorski kurort Binz

Binz to największy kurort wyspy, który z gracją łączy w sobie historyczny szyk i beztroską atmosferę wakacji. Spacerując po przepięknej promenadzie, otoczonej bielą secesyjnych willi, niemal słychać szelest sukien i śmiech dam z dawnych czasów. 

Szeroka piaszczysta plaża kusi białym piaskiem, a ustawione na niej plażowe kosze dodają jej nutki romantyzmu. W sezonie organizowane są tutaj koncerty z relaksującą muzyką. Plaża ma dodatkowo wyznaczoną strefę przyjazną dla zwierząt oraz strefę dla nudystów. 

Binz to także serce wyspy – to tutaj znajdziecie najwięcej kawiarenek, restauracji, butików i eleganckich hoteli. Największą atrakcją kurortu jest długie drewniane molo. Stąd odpływają statki wycieczkowe, z których można podziwiać kredowe klify parku Jasmund.

Spacerując po promenadzie warto zajść do Müther-Turm – futurystycznej wieży ratowniczej projektu Ulricha Müthera. Budynek bardzo pasuje do fikuśnych lat 60. w których powstał. 

Dawna wieża ratownicza Muther-Turm
Uliczki Binz

Sellin

Sellin szczyci się tytułem najpiękniejszego kurortu na niemieckim wybrzeżu Bałtyku. Jego uliczki z białymi willami bardzo przypominały mi Sopot, chociaż miasteczko jest bardziej kameralne. W ubiegłym stuleciu przyjeżdżały tu wypoczywać niemieckie elity. Jedna z tutejszych restauracji, Zweisteins, chwali się tym, że w willi w której się mieści, wypoczywał kiedyś sam Albert Einstein.

Do Sellin przyjechaliśmy, aby zobaczyć słynne molo, na którego deskach dumnie wznosi się elegancka drewniana restauracja z salą balową. Na końcu molo znajduje się turkusowa podwodna gondola – widok niczym wyciągnięty z fantastycznej książki Juliusza Verne’a lub filmu Wesa Andersona. Sellin może również pochwalić się piaszczystą plażą, jednak ta jest stosunkowo krótka.

Karls Erlebnis-dorf - Truskawkowe Królestwo w Zirkow

Wejście do gąsiennicowej kolejki
Truskawkowe dżemy i miody to dopiero początek

Jeśli uwielbiacie truskawki lub podróżujecie z dziećmi to na pewno spodoba Wam się wyjątkowa niemiecka atrakcja – mały truskawkowy park rozrywki. Truskawkowe gąsienice, wyścigi traktorami, tyrolki, zjeżdżalnie i sklepy dla prawdziwych miłośników truskawek. Wejście na teren parku jest bezpłatne, zapłacić trzeba dopiero kiedy chcemy skorzystać z atrakcji.

Zatrzymaliśmy się tutaj na kawę, truskawkowe słodkości i małe zakupy. Od świeżych truskawek, przez truskawkowe alkohole, po ubrania, ceramikę i gadżety z truskawkowym motywem – to był doskonały start sezonu truskawkowego.

Truskawkowy schneck
Truskawkowy miś - oficjalna maskotka parku

Jeszcze w tym roku planujemy wrócić na Rugię. Wtedy na pewno uzupełnię ten wpis o kolejne atrakcje wyspy i wskazówki, które ułatwią Wam podróż!

Zobacz także: