Leżeliśmy wszyscy pod oliwnymi drzewami, chowając się przed intensywnym marokańskim słońcem. Nelson przygrywał na gitarze, co chwilę przerywając, aby opowiedzieć nam kolejną historię o swoim mieście. Z każdą historią rosła moja fascynacja Porto. Nie tylko moje oczy świeciły się mocniej. Tego dnia nasz grajek zaszczepił w nas marzenie, które udało mi się spełnić dopiero 7 lat później.
Porto to miasto idealne na weekendowy city break. Wszystkie atrakcje znajdują się w centrum, dlatego bez problemu zwiedziliśmy je w dwa dni. Spacery wąskimi uliczkami, piękna architektura, wino i wesoło skrzeczące mewy, przypominające o bliskości oceanu. Wymarzone miejsce na moje 30. urodziny.
Spis treści
ToggleCo warto zobaczyć w Porto?
Porto jest małym, ale niezwykle klimatycznym miastem, które może być tylko przystankiem podczas wojaży po północnej Portugalii, albo stanowić finalny cel podróży. My spędziliśmy cztery dni na północy, dwa w samym Porto i jeden w zatoce Aveiro.
Jeśli kochacie architekturę i wino, marzą Wam się romantyczne spacery i okazyjne spotkania z historią to nie będziecie się w Porto nudzić. Na mapie Porto, w którym mieszkała J.K. Rowling, znajdzie się również kilka smaczków dla fanów Harry’ego Pottera!
Jak dostać się do Porto?
Do Porto latają tanie linie lotnicze z kilku polskich miast. My postawiliśmy na Ryanair z Modlina. Lotnisko w Porto to Aeroporto Francisco Sá Carneiro (OPO). Ceny lotów były całkiem korzystne, chociaż wyższe niż ekstremalnie tanie oferty, jakie zdarzają się do Wielkiej Brytanii czy do Włoch.
Wiele osób podróżuje do Porto pociągiem z Lizbony – ponoć standardy i ceny pociągów w Portugalii są dobre, my tego nie sprawdzaliśmy. Zdecydowaliśmy się podróżować samochodem, który wypożyczyliśmy koło lotniska, jednak jeśli planujecie spędzać czas w Porto i jego najbliższej okolicy, to samochód nie będzie Wam potrzebny. W naszych planach była wyprawa w góry oddalone od miasta o kilka godzin.
Jak poruszać się po mieście?
Lotnisko położone jest daleko od centrum Porto, ale na szczęście połączone jest z nim linią metra. W okolicy znajdziecie aż dwie stacje – Aeroporto i Botica. Metro zabierze Was do wszystkich najważniejszych atrakcji, jednak Porto jest na tyle małe, że powinniście spokojnie poradzić sobie na pieszo.
Podróżujecie pociągiem? W ścisłym centrum znajduje się stacja São Bento, gdzie zatrzymują się, między innymi, pociągi z Lizbony. Zaraz przy dworcu znajdziecie stację metra.
Po mieście jeżdżą także urocze tramwaje linii 1, 18 i 22. Jednorazowy bilet kosztuje 3,5 euro, a bilet na dwa dni 10 euro. Jest to bardziej atrakcja turystyczna niż środek transportu używany przez miejscowych.
Noclegi w Porto
Zatrzymaliśmy w jednym z apartamentów firmy LovelyStay przy Rua do Almada. Mieszkanie było dobrze wyposażone – miało ergonomiczne poduszki, czystą łazienkę i korkociąg, czyli wszystko czego było nam potrzeba na dwie noce!
Trzecią noc spędziliśmy w miejscu z historią. Staram się na każdym wyjeździe wybrać chociaż jeden nocleg, który sam w sobie jest atrakcją. Tym razem był to Grande Hotel do Porto, którego wejście znajduje się przy Rua Santa de Caterina, ulicy pełnej sklepów znanych światowych marek.
Grande Hotel do Porto otwarto w 1880 roku. W swych wnętrzach gościł artystokrację z całego świata, polityków i szpiegów, artystów i intelektualną bohemę. Dał schronienie cesarzowi i cesarzowej Brazylii, był miejscem aresztowania premiera Portugalii podczas zamachu stanu w 1917 roku. Jego ściany słyszały niejedną ciekawą historię.
Jeśli zdecydujecie się zatrzymać w tym miejscu, to warto zaplanować sobie zwiedzanie. Obejrzeć miasto z tarasu na dachu i odwiedzić lounge bar. Hotel nie jest tani, jednak znaleźliśmy pokój w standardzie mini, który ma całkiem przystępną cenę. Śniadanie podawane jest w sali balowej i możecie się nim dobrze najeść. Miłą niespodzianką były pasteis de nata, które serwowane są na deser.
Śniadanie w Porto
Muszę przyznać, że portugalska kuchnia nie jest moją ulubioną. Brakuje jej wyrazistości, którą zachwyca mnie kuchnia hiszpańska. Jednak lokalna oferta śniadaniowa przerosła moje najśmielsze oczekiwania.
Lubię zjeść dobre śniadanie. Jeszcze bardziej lubię jak ktoś te dobre śniadanie zrobi za mnie. Zagraniczne wojaże to okazja na takie drobne przyjemności. Nie zrozumcie mnie źle, naleśniki Krzysia z domowym dżemem od Pani Babci są bezbłędne, ale czasami dobrze jest zjeść coś nietypowego na mieście.
Dobrze się złożyło, że jeden z ciekawszych lokali z kuchnią śniadaniową znajdował się kilka kroków od naszego Airbnb. Na nasze pierwsze śniadanie w Porto wybraliśmy się do Do Norte. Zaskakujący alpejski wystrój w stylu vintage, pyszne wytrawne gofry ze szpinakiem i łososiem oraz kawa z imbirem, zapowiadały dobry początek pierwszego dnia.
Drugiego dnia śniadanie zjedliśmy w restauracji Zenith, przed którą, mimo dwóch pięter i ogródka, stoją kolejki. Na szczęście kto rano wstaje, ten pije kawusię – nam udało się zdążyć odwiedzić to miejsce zanim ustawiła się wijąca jak wąż kolejka.
Śniadanko było dobre, ale gdybym miała wrócić do jednego z tych miejsc, to byłoby to Do Norte.
Gdzie na kawę i lody?
Porto jest usiane kawiarenkami i cukierniami. Jeśli odwiedzacie Portugalię po raz pierwszy to będąc w centrum Porto poszukajcie tych, które serwują pasteis de nata – portugalski przysmak. To malutkie tarty z ciasta francuskiego z budyniem o lekko cytrynowym posmaku.
Nie ważne czy jesteście Mugolami czy fanami Harry’ego Pottera – powinniście dopisać do punktów na mapie zwiedzania ulicę Rua Santa Catarina. Nie tylko dlatego, że znajduje się przy niej zabytkowa kawiarnia Majestic, w której J.K. Rowling pisała dzieło swojego życia. Jest tam też fenomenalna lodziarnia Amorino, serwująca wyborne (i wyjątkowo instagramowe) lody w kształcie kwiatów.
Jeśli tak jak ja pijacie kawę z mleczkiem, a marna zawartość kofeiny w takim delikatesie kompletnie Was nie rusza, to wybierzcie się do Majestic wieczorem. Unikniecie męczącego i czasochłonnego stania w kolejkach.
Zwiedzanie Porto - co warto zobaczyć?
Punkty widokowe - Miradouro da Vitoria i Sé do Porto
Wyprawa na punkt widokowy to świetny pomysł na początek zwiedzania miasta. Nie tylko dlatego, że Porto prezentuje się wyjątkowo dobrze z tej perspektywy. To również czas na zmierzenie się z rzeczywistością – przez kolejne dni będziecie często wchodzić pod górkę.
Każdy przewodnik i blog podróżniczy wyśle Was do Torre Dos Clerigos „Wieży Kleryków” – ale nie ja! Jeśli chcecie zobaczyć miasto z góry i oszczędzić kilka monet (które ja zdecydowanie wolę przejeść) to polecam Wam dwa inne punkty widokowe.
Katedra Sé do Porto to nie tylko doskonały widok na Porto. Wybudowano ją w stylu romańskim, ale w XVIII wieku przeszła barokową rewolucję. Dzięki niej katedra ozdobiona została azulejos. Najbardziej imponujące są pokryte płytkami średniowieczne krużganki. Nie bez powodu świątynia jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wstęp do katedry jest bezpłatny, a za bilet na krużganki i górne piętra z widokiem zapłacicie jedynie 3 euro.
Dodatkową i niespodziewaną atrakcją był saksofonista, który na placu przed kościołem przygrywał takie hity jak „Kaczuchy” i „Ta ostatnia niedziela”.
Drugi punkt nazywa się Miradouro da Vitoria i stąd rozciąga się widok na nabrzeże Duoro. Czeka Was spacer pod górkę, ale to widok, dla którego warto trochę pocierpieć.
Kafelki azulejos - Dworzec São Bento i Igreja do Carmo
Jednym z pierwszych skojarzeń, jakie mamy myśląc o Portugalii są charakterystyczne niebiesko-białe kafelki. Azulejos przybierają najróżniejsze barwy i zdobią budynki w całym kraju, jednak to właśnie w Porto znajdziemy te najpiękniejsze.
Dworzec São Bento zdobi ponad 20 00 płytek. Tworzą one przepiękne sceny z historii Portugalii. Po lewej stronie od głównego wejścia ścianę zdobi bitwa pod Valdevez oraz wizyta u króla Kastylii Alfonso VII. Po drugiej stronie podziwiać możemy zdobycie Ceuty oraz wkroczenie króla Portugalii do Porto w 1387 roku. Pozostałe kafelki prezentują winobranie, rzekę Duoro i sceny z życia mieszkańców.
Kościół Igreja do Carmo także pokryty jest pięknymi azulejos. Te na pewno widzieliście w przewodnikach lub na Instagramie. Co ciekawe, kościół połączony jest z kościołem Igreja das Carmelitas, należą one jednak do dwóch różnych zakonów. Historia przedstawiona na azulejos ukazuje fragment historii zakonu Karmelitanek.
Będąc przy kościele warto zajrzeć na plac z fontanną z lwami. Ponoć to ona natchnęła J.K. Rowling, aby stworzyć dom w Hogwarcie, do którego należeli główni bohaterowie serii o Harrym Potterze.
Livraria Lello
Porto usiane jest miejscami, które sprawią, że potterowski dzwoneczek zadzwoni w głowie każdego fana. Księgarnia Lello jest jednym z takich miejsc. Jej wnętrze miało zainspirować ruchome schody w Hogwarcie, a nawet księgarnię Esy i Floresy, w której Harry Potter kupował książki, aby rozpocząć naukę w szkole magii i czarodziejstwa. Jest to bez wątpienia najładniejsza księgarnia w jakiej byłam.
Księgarnia Lello jest najbardziej obleganą atrakcją miasta. Praktycznie o każdej porze dnia stoją przed nią kolejki. Najlepiej zjawić się wcześnie rano lub koło godziny 17. Wcześniej kupujemy online bilet-voucher (5 euro). Po wizycie w księgarni możemy wykorzystać go na zakup książki.
Jako mól książkowy byłam trochę zawiedziona. W księgarni kupimy głównie książki po portugalsku. Tych anglojęzycznych jest bardzo mało i są to przede wszystkim kieszonkowe wydania klasyków, takich jak Romeo i Julia czy Mały Książe. Fakt, że książki są bardzo ładnie wydane, bo mają porządne okładki i złocone krawędzie stron. Ich cena to ok. 15 euro.
Palácio da Bolsa czy Urban Market Porto?
Zamiast udać się na zwiedzanie pałacu wpisanego na listę UNESCO, który reklamowany jest w każdym przewodniku… poszliśmy na shopping. Przed shoppingiem nie powstrzymała nas także bliskość słynnego Kościoła św. Franciszka. Nawet nie wiecie ile lat zajęło mi dojście do wniosku, że zaliczanie wszystkich atrakcji mnie nie uszczęśliwia. Czasami lepiej się zrelaksować i pójść na shopping, poleżeć na trawie w parku, albo zjeść lody i pogapić się na ludzi.
Przy samym Palácio da Bolsa znajduje się hala targowa Hard Club, gdzie w weekendy odbywa się Urban Market Porto. Uwielbiam takie miejsca. To jest moja definicja shoppingu.
Spotkacie tam lokalnych artystów i rzemieślników. Kupicie wyjątkowe pamiątki – od ręcznie robionej biżuterii, przez t-shirty z oryginalnym nadrukiem, po mydła w kształcie sardynek. Jak na żarłoków przystało, wyszliśmy z hali z lodami. Jeśli chcecie odwiedzić to wydarzenie, to koniecznie sprawdźcie wcześniej dokładną lokalizację. Czasami Urban Market odbywa się na Praça das Cardosas.
Dzielnica Ribeira
Najstarsza dzielnica Porto pamięta czasy średniowiecza. Kamienice spoglądające na rzekę Douro są prawodpodobnie jedną z najbardziej fotografowanych częścią miasta. Ribeira została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W jej bardzo wąskie uliczki rzadko dociera słońce. Zobaczymy tu sznury z praniem, obdrapane budynki, a nawet opuszczone domy popadające w ruinę. Jest to bardzo zaniedbana, ale także wyjątkowo klimatyczna część Porto. Warto zgubić się w tych wąskich zaułkach. Może uda Wam się wpaść na Casa do Infante – domu gdzie podobno urodził się Henryk Żeglarz, patron wielkich Wypraw Geograficznych i wielki mistrz Zakonu Rycerzy Chrystusa.
Nabrzeże Porto
Nabrzeże rzeki Douro wzbudziło mój zachwyt o poranku i po zachodzie słońca. Na liście miejsc, które warto zobaczyć w Porto plasuje się na podium. Jest to część dzielnicy Ribeira, przy której znajdziemy restauracje, stragany z pamiątkami oraz łodzie, które zabierają turystów w rejs. Spacer wzdłuż rzeki to obowiązkowy punkt wycieczki.
Przez Ponte Dom Luis - Vila Nova de Gaia
Porto to małe miasto. Przechodząc przez Most Ludwika na drugą stronę rzeki Douro znajdziecie się już w innym mieście – Vila Nova de Gaia. Wiedzieliście, że Gaia to miasto w którym przypada najwięcej wina na mieszkańca? Na brzegu rzeki zlokalizowane są magazyny i piwnice w których leżakują wina. Sprowadzane są z winnic w Dolinie Douro. Te piwnice to niewątpliwie największa atrakcja w okolicy. Vila Nova de Gaia to miejsce skąd wina porto ruszały w świat. Płynęły wzdłuż rzeki, aby spędzić kilka lat w beczkach. Następnie zabierano je w jeszcze bardziej odległą podróż, nawet przez ocean.
Z Vila Nova de Gaia można podziwiać całe Porto. To iście pocztówkowy krajobraz. Most prowadzący do tego miejsca jest jednym z symboli miasta. Zabytkowy Ponte Dom Luis robi wrażenie i jest bardzo fotogeniczny.
Degustacja wina porto
Do Vila Nova de Gaia wybraliśmy się, aby świętować nasze urodziny przy kieliszku wina porto (tak się składa, że Krzysiek i ja obchodzimy urodziny tego samego dnia). Po przeprawie przez most Dom Luis czekały na nas piękne bujające się na delikatnych falach barcos rabelos, którymi niegdyś transportowano wino.
W sklepie zwykle sięgamy po wytrawne wino, ale jako początkujący enofile (mądre słowo na miłośników wina), nie mogliśmy nie spróbować porto. Spośród wielu opcji wybraliśmy winiarnię, która prowadzić degustacje oraz interaktywne muzeum wina.
Trafił nam się bardzo zabawny przewodnik, jednak całe zwiedzanie odbywało się w pośpiechu. Tak to jest, jak wybiera się najbardziej popularne z miejsca. Po zwiedzaniu muzeum udaliśmy się na degustację wyjątkowo mocnych i słodkich win – czerwonego i białego porto.
Z degustacji wyszliśmy lekko gibaśnym krokiem, ale gdybyśmy mieli więcej czasu, to pewnie wybralibyśmy się jeszcze na kolejną. Dzielnica winiarni ma też kilka restauracji. Warto zajrzeć do Casa Portuguesa do Pastel de Bacalhau – jest to jedna z dziwniejszych restauracji, jakie widziałam w życiu. Powiem tylko, że w to miejsce przywiódł nas dźwięk muzyki organów…
Miejscem wartym uwagi, które niestety podczas naszego pobytu w Porto było zamknięte, jest winiarnia Churchill’s. Mają kawałek ogródka z widokiem na rzekę, gdzie można zrobić piknik i cieszyć się porto lub koktajlami na bazie tego wina.
Inne miejsca i atrakcje, które warto zobaczyć w Porto
Avenida dos Aliados to reprezentacyjna ulica miasta. Mało prawdopodobne, że nie wpadniecie na nią podczas zwiedzania. To tutaj świętuje się Nowy Rok.
W Porto znajdziemy jedną z najpiękniejszych restauracji sieci McDonald’s na świecie. Jej wnętrze zdobią witraże i kryształowe żyrandole, a wejścia strzeże ogromny orzeł.
Będąc w Porto wypada spróbować lokalnej kuchni. Francesinha oznacza „Francuską damę”. Ja tę kanapkę nazywam „Mięsnym jeżem”. To prawdopodobnie najbardziej mięsna potrawa jaką zjecie w swoim życiu. Nawet mój mięsożerny Krzysztof nie mógł podołać temu zadaniu. Nie pomaga fakt, że ta góra mięsa w chlebie oblana jest sosem pomidorowo-piwnym.
Jeśli góra mięcha to dla Was żadna atrakcja to może skusi Was ośmiorniczka? Bliskość oceanu oznacza świeże owoce morza. Portugalskiej kuchni próbowaliśmy w Praça 63, przy placu Praça Guilherme Gomes Fernandes.
Wyjątkową porcję street artu serwują w Steak’n’Shake. Boczną ścianę knajpki zdobi kolorowy mural z płytek.
W Vila Nova de Gaia znajduje się klasztor Mosteiro da Serra do Pilar. Ponoć to jeden z lepszych punktów widokowych w mieście. Lokalsi twierdzą, że nocą widok z tego miejsca jest niezapomniany.
Lubisz robić zdjęcia? Zapoluj na najlepszy kadr z tradycyjnym tramwajem. Nie są tak popularne jak te w Lizbonie czy San Francisco, ale świetnie wkomponowują się w krajobraz Porto.
Jednodniowe wycieczki z Porto
Wycieczka na południe
Plaża Praia de Miramar jest jedną z najsławniejszych plaż w Portugalii. Jest szeroka, piaszczysta i można szybko dojechać do niej z Porto. To co sprawia, że jest tak rozpoznawalna to kaplica Senhor da Pedra. To piękne miejsce. Warto się tam wybrać nawet poza sezonem na plażowanie.
Na południe od Porto znajduje się także urokliwe Aveiro, leżące nad zatoką. Cumują tam gondole, które w przeszłości zabierały pracowników na zbiór wodorostów, a teraz porywają turystów w romantyczną podróż po mieście. Aveiro to super miejsce na śniadanie i spacer po nabrzeżu rzeki, jednak prawdziwą perełką jest Costa Nova.
Costa Nova znajduje się nad oceanem i ma bardzo amerykański klimat. Kolorowe domki, szeroka piaszczysta plaża, palmy i szerokie drogi z dwóch stron otoczone wodą – trzeba to zobaczyć. Gdybyśmy mieli więcej czasu, to siedzielibyśmy tam aż do zachódu słońca.
Jeśli chcecie w ciągu jednego dnia zobaczyć Aveiro i wypoczywać nad oceanem, to polecamy wybrać się tam samochodem.
Dolina Douro
Z Porto możecie udać się w rejs rzeką Douro, aby zobaczyć quinty – tradycyjne winnice, gdzie powstaje wino porto. Część z nich położona jest na rozległych tarasach na stokach doliny rzeki. Ten niesamowity widok skojarzył mi się z polami ryżowymi w Azji. Dolinę Douro można także zwiedzać samochodem. Niektóre quinty oferują noclegi i degustacje wina.
Wyprawa na północ
Na północy Portugalii spędziliśmy tydzień. Na zwiedzanie Porto wystarczyły nam 2-3 dni. Kolejne 3 odpoczywaliśmy na północy, w regionie Minho. Wypożyczyliśmy samochód przy lotnisku w Porto i pojechaliśmy oglądać średniowieczne Guimarães, Bragę i górski Park Narodowy Peneda-Geres. Jeśli planujecie spędzić więcej czasu w tej okolicy, to polecam się tam wybrać. Czeka tam na Was Portugalia jakiej nie znacie.
Podsumowanie
Jeśli myślicie, że Lizbona i plaże na południu wystarczą, aby poznać Portugalię to jesteście w błędzie. Zwiedzanie Porto i północy rozbudziło we mnie fascynację tym krajem i już rozpisałam sobie szkice trzech kolejnych wypraw. Myślę, że będą to dla mnie drugie Włochy. Miejsce, do którego się wraca.





